Jump to Navigation

Śmierć i co dalej?

"Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz.  Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą." (Łk 16,19-31)

 

Chciałbym bardzo, żeby coś zostało
po mnie, jak już będzie brakowało
cienia i głosu mojego
głupich żartów i spojrzenia poważnego
gdy już nie będę wybierać
i przy swoim się upierać
tylko wtulę się w ramiona Ojca
i zostanę tak do końca.

Wy może będziecie płakać
a ja będę z radości skakał
wy będziecie wspominali
i z tęsknoty usychali
a ja z góry patrząc na to
będę wstawiał się przed Tatą
żeby dał wam dobrą moc
w każdy dzień i w każdą noc.

Ref: O! nie, nie, nie, nie, nie, umieram
to, to, to, to, to tylko Pan mnie zabiera
przechodzę z tego świata
do nieba gdzie jest mój Tata.

Kiedy będę już tam w górze
chcę wam dobrze się przysłużyć
liczę też na wasze wsparcie
wszak będziemy wciąż w kontakcie
zapomnijcie moje złości
czymże są wobec miłości
zapomnijcie moje złości
czymże są wobec miłości
na was wszystkich z ojcem czekam
wypatruję z daleka
przecież wszyscy się spotkamy
przywitamy, wyściskamy
zostaniemy już na zawsze
w ukochanym towarzystwie.

Regau "Nie umieram"

Życie po śmierci na wesoło

Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i mieszkać w tym hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się na recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać mail do żony. Niestety pomylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która właśnie wróciła do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:

To: Moja ukochana żona Subject: Jestem już na miejscu Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości odemnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać mail do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.

PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco!



Article | by Dr. Radut